Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Miesiące kupują buty

Miesiące  kupują  buty

 

 

 Narrator  1

Na ulicy Obuwniczej,

Tuż przy samej jej zakręcie,

Rok otworzył sklep z butami,

Dla klientów – dla miesięcy.

 

Narrator  2

I nie czekał wcale długo

Bo nim włożył okulary,

Pierwszy klient wszedł do sklepu…

 

Styczeń

Witaj, witaj Roku Stary!

Czy masz dla mnie buty białe?

Nie za duże, nie za małe…

 

Stary Rok

Ale jakie?

 

Styczeń

Takie, bym stawiając dziarski krok,

Mógł w nich chodzić cały rok.

 

Stary Rok

Oto buty.

 

Styczeń

Jeszcze tylko spytam grzecznie,

Czy te buty są bezpieczne?

Nie upadnę w nich na lód,

Bo mam bardzo śliski chód?

 

Stary Rok

Dobre na wieś i do miasta!

 

Styczeń

Biorę buty te i basta!

( Styczeń z butami wychodzi, a wchodzi Luty)

 

Narrator  1

Kiedy sprzedał pierwsze buty,

W sklepie się pojawił Luty…

 

Luty

Jestem znany miesiąc Luty,

Podobno sprzedajesz buty…

 

Stary Rok

Wybór butów jest tu wielki,

Są sandały, pantofelki…

 

Luty

To na ciepło dobra rzecz,

Lecz ja z futrem muszę mieć.

 

Stary Rok

Od niedzieli do soboty

Będziesz nosił z futrem boty.

Właśnie tutaj takie mam.

 

Luty

Wezmę z półki buty sam.

( Luty bierze buty i wychodzi. Wymija się z Marcem)

 

Narrator 2

Gdy na chwilę usiadła starzec,

Wszedł do sklepu miesiąc Marzec.

 

Marzec

Ja poproszę o kalosze,

Innych butów nie ponoszę.

Na roztopy i na deszcze

Buty z gumy są najlepsze!

 

Stary Rok

Naturalnie bardzo proszę,

Tu dla Marca mam kalosze.

( Podaje kalosze. Marzec wychodzi, a wchodzi Kwiecień)

 

Narrator  2

Kwiecień też wie, czego chce…

 

Kwiecień

Proszę butów pary dwie,

Bo dla tego , co przeplata

Trochę zimy, trochę lata,

Jedna para to za mało.

Nie chcę kichać wiosnę całą!

 

Stary Rok

Po co kichać? Skąd te myśli?

 

Kwiecień

Co też Stary Rok wymyśli?

 

Stary Rok

Oto butów pary dwie

Pan szanowny dobrze wie,

Kiedy nosić którą parę.

 

Kwiecień

Obie są wprost doskonałe!

 

Stary Rok

Dobrałem na pana miarę…

( Kwiecień wychodzi z butami, a wchodzi Maj)

 

Narrator 1

Kwiecień wyszedł. Maj się zjawia

I życzenia swe wyjawia.

 

Maj

Żadne buty i kalosze!

O pantofle lekkie proszę.

Bardzo proszę o zielone,

Psakiem z klamrą ozdobione.

Bo w majowym jest zwyczaju

Nosić zieleń w lesie, w gaju!

Tylko zieleń mi się marzy,

W niej majowi jest do twarzy…

 

Stary Rok

Jak zielone – to zielone.

Proszę bardzo – oto one.

 

Maj

Mają pasek, klamrę mają…

Bardzo mi się podobają…

Piękny kolor, ani słowa!

Są zielone jak dąbrowa!

(Kłania się i wychodzi. Wchodzi Czerwiec)

 

Narrator 2

Czerwiec w sklepie się rozgląda,

Każdej parze się przygląda.

 

Stary Rok

Może pomóc coś w wyborze.

Butki gładkie, czy w kolorze?

 

Czerwiec

Dla mnie gładkie? Chyba nie.

Czerwiec w kwiatki buty chce.

Muszą w różne być kolory,

Na kolorach kwiatów wzory…

I przewiewne, aby wiatr

Chłodząc stopy w środek wpadł.

 

Stary Rok

Mam sandały na paseczki…

Tu kwiateczki, tam kwiateczki…

Są przewiewne, kolorowe…

 

Czerwiec

Ach, mam wreszcie buty nowe!

( Czerwiec wychodzi. Wchodzi Lipiec).

 

Narrator 1

Do sklepu już Lipiec wchodzi.

Wzrokiem dookoła wodzi.

Nic nie mówi, buty głaszcze…

Stary Rok zaś w ręce klaszcze…

 

Stary Rok

Podać buty? Teraz? Potem?

(Lipiec odwraca się od półki z butami)

 

Lipiec

Proszę dwa sandały złote.

W polu ciężką mam robotę,

A sandałów złoty blask

Pracę w żniwa zmieni w blask.

Złotym kłosom barwy doda…

 

Stary Rok

Już sandały złote podam…

W żniwa je koniecznie włóż…

 

Lipiec

Piękne, mają kolor zbóż!

Pójdę, pójdę w nich na pola…

 

Stary Rok

Dobre wybrać – moja rola.

(Lipiec wychodzi)

 

Uff! Niełatwa moja praca!

Ktoś nadchodzi…Lipiec wraca?

 

Narrator 2

Ale to jest klient nowy.

(Wchodzi  Sierpień).

 

Opalony, silny zdrowy.

Klient – Sierpień się nazywa.

 

Sierpień

Po raz pierwszy tu przybywam.

Chciałbym buty mieć brązowe…

 

Stary Rok

Są brązowe. Wzory nowe…

(Pokazuje mu buty)

 

Sierpień

Będę chodził na wyprawy,

Deptał mchy i deptał trawy,

Zbierał grzybów kapelusze,

Więc je zaraz kupić muszę…

 

Stary Rok

Niechaj dobrze panu służą…

 

Sierpień

Włożę je w torbę dużą.

( Wkłada buty do torby i wychodzi. Wchodzi Wrzesień. Rozgląda się, kręci głową, uśmiecha).

 

Narrator 1

Nowy klient to jest Wrzesień.

Kosz z wikliny z sobą niesie…

Bardzo miło się uśmiecha.

 

Wrzesień

Ach ten widok to uciecha!

W barwie wrzosu, te liliowe,

(Bierze buty z półki i podaje starcowi, który je wkłada do pudełka)

są tu dla mnie buty nowe.

W takich butach miesiąc Wrzesień

W koszu różne dary niesie.

 

Stary Rok

Miło słyszeć takie słowa.

Proszę paczka jest gotowa.

( Wychodzi. Za chwilę wchodzi Październik)

 

Narrator 2

Teraz się Październik zjawia

I kłopoty swe wyjawia.

 

Październik

Oj, naprawdę nie wiem wcale,

Jaką butów wybrać parę…

Czy na słońce, czy na deszcze…

 

Stary Rok

To pomyśleć proszę jeszcze…

 

Październik

Jakby dla mnie para ta,

Całkiem różne buty dwa.

Jeden klamrą zapinany,

Drugi pięknie sznurowany…

 

Stary Rok

Każdy but od innej pary?

 

Październik

Właśnie takie mam zamiary:

Całkiem różne buty dwa…

 

Stary Rok

Jeśli taka wola twa…

 

Październik

Po co mam zawracać głowę?

Biorę buty i gotowe!…

(Wychodzi. Powoli wchodzi listopad. Noga za nogą…Siada na stołku. Ma podparte buty na nogach).

 

Narrator 1

Oto idzie klient nowy. To listopad.

Ledwie przyszedł zaraz siada

I starcowi opowiada.

 

Listopad

Idę długo i z daleka,

Dobrze, że pan na mnie czeka.

W czasie deszczu w czasie słoty

Podarły się stare boty.

Proszę buty na szarugi,

Takie, aby przez czas długi

Zniosły błoto i kałuże…

 

Stary Rok

Oto buty są na błoto.

Chociaż czarne – lśnią jak złoto.

Niezbyt krótkie, niezbyt długie,

Doskonałe na szarugę.

(Listopad bierze buty pod pachę i powtarzając słowa starca wychodzi powoli)

 

Listopad

Niezbyt krótkie, niezbyt długie,

Doskonałe na szarugę…

(Wbiega Grudzień)

 

Narrator 2

Ledwie wyszedł, wbiega Grudzień.

Ten nie kwęka, nie marudzi

I od progu głośno krzyczy

Czego zaraz sobie życzy.

 

Grudzień

Cztery kupię, to nie żarty!

Jeden, drugi, trzeci, czwarty.

Noce długie, krótkie dni,

Dwie pary potrzebne mi!

(Chwyta z półki dwie pary butów i wybiega)

Będę chodził tak, jak cień,

Nocą w jednych, w drugich w dzień!

 

Stary Rok

(Siada powoli, zdejmuje okulary, chustką wyciera czoło)

Praca wreszcie się skończyła

I niełatwa wcale była!

Jestem przecież bardzo stary.

Wezmę swoje okulary

I odejdę…już do siebie…

 

Narrator1

Co ze sklepem?

 

Stary Rok

Tego nie wiem.

Ale zwykle tak to bywa,

Że Rok Nowy już przybywa.

(Powoli odchodzi do połowy sceny)

 

Narrator 2

Kiedy Stary Rok odchodzi,

Nowy po nim wnet przychodzi…

(Wbiega Nowy Rok)

 

Nowy Rok

Zjawiłem się w samą porę.

Ja ten sklep po tobie biorę.

Nowe buty w nim ustawię…

 

Stary Rok

Chętnie ciebie tu zostawię…

(Stary Rok odchodzi, Nowy Rok wyciąga zza półki inne – niż poprzednie – ustawia buty na półce)

 

Narrator 1

Przy ulicy Obuwniczej

Tuż przy samym jej zakręcie,

Nowy Rok znów sklep prowadzi,

Dla klientów – dla miesięcy…

 

 

Lipiec 2014
23
Środa

To już było...

Odwiedza nas 16 gości oraz 0 użytkowników.